Dalaman

Dalaman, Turcja jakiej nie znaliście…

Poznawanie Turcji to magiczna podróż po świecie Orientu. Barwne bazary, strzeliste minarety, średniowieczne karawanseraje i medresy, egzotyczna kuchnia, piękne plaże i górzyste rejony. Obok tureckich zabytków architektury znajdują się tu pozostałości wspaniałych budowli z czasów antycznej Grecji i Rzymu, średniowiecznej Armenii oraz Bizancjum.

 

Przekonajcie się sami, jakie niezapomniane mogą być tureckie wakacje. Tym bardziej, że z Poznania startują bezpośrednie loty czarterowe do Dalaman, niewielkiego miasta w południowo-zachodniej Turcji, najbardziej malowniczego regionu Morza Egejskiego.

Chociaż Dalaman nie graniczy bezpośrednio z wybrzeżem Morza Egejskiego, to codziennie przewijają się przez nie rzesze turystów. Wszystko za sprawą znajdującego się tu międzynarodowego lotniska. Jego otwarcie zmieniło małą wioskę rybacką w ważny dla regionu węzeł komunikacyjny. Jednak często lądujący tu wczasowicze traktują Dalaman jako konieczny przystanek w drodze do kurortów takich jak Marmaris, Fethiye, czy Sarigerme. Niewiele osób docenia urok tego miejsca, mnie ono zachwyciło.

Wysokie hotele zamiast majestatycznych gór i plaże przypominające tłoczne targowisko? Nic z tych rzeczy. Dalaman to Turcja jakiej nie znałam. Arkadia dla spragnionych spokoju, miłośników natury i pasjonatów historii.

dalman srodek

Po przylocie zatrzymałam się w hotelu Dalaman Park, otoczonym roślinnością, cichym i przestronnym i chwilę po zameldowaniu pływałam w ogromnym basenie. Mój pierwszy dzień zaczęłam od tureckiego śniadania, które było prawdziwą ucztą dla zmysłów. Türk Kahvalti to bogata kompozycja słodkich i słonych dań, takich jak oliwki, pomidory, ogórki, różnorodne sery (jak beyaz, peynir i kaşar), kiełbasa sucuk, jajecznica menemen, smażone ciasto pisi, sezamowe bajgle simit, różnorodne wypieki typu borek, do tego masło, miód i dżemy. I mocna, parzona w tygielku kawa. Po takiej uczcie byłam gotowa na kolejny turecki rytuał…Tereny wokół Dalaman są bogate w wody termalne i lecznicze źródła siarkowe. Autobusem miejskim pojechałam do pobliskiego miasteczka Dalyan, gdzie zanurzyłam się najpierw w kąpieli błotnej, a następnie w wiekowej tradycji hammam. Wizyta w hammamie, czyli tureckiej łaźni, była dla mnie nie tylko rytualnym oczyszczeniem obejmującym saunę, peeling, relaks, ale także doświadczeniem historycznej atmosfery tego miejsca. Podążając tropem tureckich rytuałów odwiedziłam tradycyjną herbaciarnię cay bahçesi, tonącą w zieleni i kwiatach, żeby cieszyć się spokojem przy szklaneczce (w kształcie tulipana) słodkiej i mocnej czarnej herbaty. A na koniec relaksującego dnia kolejne tradycyjne doświadczenie…wizyta u tureckiego fryzjera kuaför, masaż głowy, aromatyczne olejki i miła pogawędka z właścicielem. W Turcji wizyty u fryzjera czy barbera to codzienna rutyna, która zapewnia dobre samopoczucie i odrobinę luksusu dla każdego niezależnie od płci.

Kolejny dzień wakacji przywitałam pełna energii i ponownie niewielkie Dalaman mnie urzekło. W jego pobliżu płynie rwąca rzeka o takiej samej nazwie. A na niej organizowany jest rafting na 14-kilometrowym odcinku o różnym stopniu trudności. Możecie go pokonać kajakiem, pontonem, tratwą. Wybrałam tratwę, ale uprzedzam, obojętnie na co się zdecydujecie przed raftingiem musicie wskoczyć do bardzo zimnej wody, żeby udowodnić, że nie wpadniecie w panikę, jeśli po drodze, coś takiego Was spotka.

Prosto z raftingu pojechałam do położonego pośród górskich szczytów miasta Ölüdeniz. To prawdziwa mekka dla fanów paralotniarstwa, ja na lot na paralotni się nie zdecydowałam, natomiast znalazłam małą restaurację z tradycyjną domową kuchnią ev yemeği. Doświadczyłam w niej tureckiej gościnności, zjadłam przepyszne mezze, barani kebab, a do tego orzeźwiający, fermentowany napój z rzepy şalgam.

Po posiłku relaksowałam się na jednej z najpiękniejszych tureckich plaż. Niebieska Laguna w Ölüdeniz to miejsce po prostu bajkowe. Porośnięte lasem sosnowym wzgórza, w oddali pełne morze, na pierwszym planie otoczona drzewami spokojna laguna i piękna, długa piaszczysta plaża.

Z pobliskiej przystani popłynęłam w rejs do legendarnej Doliny Motyli, która była wspaniałym plenerem filmu Plaża z Leonardo di Caprio. Przepiękna zatoka i mnóstwo wielobarwnych motyli. Na miejscu okazało się, że można tu przenocować w małym drewnianym domku, albo namiocie. Obiecałam sobie, że jeszcze tam wrócę, żeby spędzić noc w tak niezwykłej scenerii.

Kolejny wakacyjny dzień i kolejna przygoda. Wcześnie rano pojechałam autobusem do miasta Fethiye, oddalonego od Dalaman zaledwie 40 minut drogi. Na południowych krańcach tego niezwykłego miasta znajdują się na zboczach gór, wykute w kamieniu grobowce. Ich widok rozbudził moja wyobraźnię. Historycy nie są zgodni, kiedy grobowce powstały i kto w nich został pochowany. Mieszkańcy okolicznych wiosek wierzą, że spoczywają tu prochy władców starożytnego miasta Telmessos.

Od tego owianego tajemnicą zakątka do innej interesującej miejscowości Kayaköy miałam zaledwie 8 kilometrów. Opuszczona wieś na wzgórzu była niegdyś miejscem zamieszkania Greków, którzy po wojnie z Turcją musieli opuścić Kayaköy. Przez kolejne lata próbowało się tu osiedlić wiele rodzin, jednak prędzej czy później wszyscy rezygnowali. Zaczęto wierzyć, że miejsce to jest przeklęte, a duchy wysiedlonych Greków nie pozwalają, by ktoś zajął ich tereny.

Popołudniu jeszcze jedna atrakcja dostarczająca mocnych wrażeń. Po około 12 km od Kayaköy dotarłam do malowniczego wąwozu Saklikent. To jeden z najgłębszych wąwozów świata, jego pokonanie wymagało ode mnie sporo odwagi. Saklikent jest wąski, a jego zbocza bardzo strome, tak więc promienie słoneczne nigdy nie docierają do dna. Do wąwozu podchodzi się po zawieszonych nad rzeką drewnianych platformach, na jednej z nich kupiłam i zjadłam świeżo złowionego pstrąga, co dodało mi sił i otuchy. Z platformy za pomocą liny przeprawiłam się na drugi brzeg i przeszłam wzdłuż wąwozu prawie w ciemnościach, czasem grzęznąc w błocie, a niekiedy brodząc w lodowatej wodzie. Najlepiej na samym początku trasy wypożyczyć specjalne plastikowe buty, ja tak zrobiłam, co się okazało bardzo rozsądnym posunięciem. Przejście wąwozu było dość trudne, ale dało mi sporo satysfakcji, zapamiętam je na długo, podobnie jak całe wakacje w Dalaman.

Dalaman to dobry kierunek dla wszystkich znudzonych wyłącznie opalaniem, kąpielą i plażowymi rozrywkami. Ten rzadziej odwiedzany przez turystów rejon oferuje wiele niezapomnianych przeżyć: od sportów ekstremalnych i kąpieli błotnych, po odkrywanie starożytnych ruin. Może więc warto uciec od zgiełku zatłoczonych plaż i przeżyć coś naprawdę ekscytującego?